II Nauka ogólna

Świadectwo nawrócenia

Wśród wielu uczestników wieczornego spotkania dyskusyjnego na temat wiary znajdowali się m.in. aktor i ksiądz. Zmęczeni dyskusją uczestnicy poprosili aktora, aby zarecytował coś dla odprężenia. Artysta zapytał obecnych, co chcieliby usłyszeć? Zaproponowano recytację Psalmu 23. Autor przyjął propozycję pod warunkiem, że ten sam psalm powie później ksiądz. Ksiądz zgodził się i aktor zaczął deklamować.

Mistrz sztuki scenicznej i słowa mówił dokładnie, dźwięcznie. Gdy skończył, sala rozbrzmiała oklaskami. Następnie kapłan drżącym głosem wypowiadał słowa: „Pan jest moim pasterzem: nie brak mi niczego; pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach, prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, orzeźwia moją duszę…” Sala pogrążyła się w ciszy i zadumie:, gdy skończył, nikt nie klaskał, panowało milczenie. Po chwili jeszcze raz zabrał głos aktor: „Przyjaciele! Ja zdobyłem wasze uszy, lecz mój następca podbił wasze serca. Różnica polega na tym, że ja znam psalm, a on zna Pasterza”. (Ks. Z. Trzaskowski, Zdać się na Boga, Wyd. „Jedność”, Kielce 1992, s. 38-39).

Drogie Siostry, Drodzy Bracia!

Kontynuujemy nasze rekolekcyjne rozważania, które koncentrują się wokół słów Chrystusa Idźcie i głoście, będących hasłem obecnego roku duszpasterskiego w polskim Kościele. Mówiliśmy już, że głosić Chrystusa to znaczy ukazywać Go tym, których spotykamy na naszej drodze życia. Wielu chce Go zobaczyć w nas, w naszym życiu. Nie słuchać o Nim, ale Go zobaczyć. Uczestnicy spotkania, o którym opowiedziałem na początku, zobaczyli Jezusa w osobie kapłana, który wypowiadając słowa Psalmu 23 mówił o swojej osobistej relacji z Dobrym Pasterzem. Ten ksiądz znał i kochał Chrystusa.

Czy ja także znam i kocham Jezusa? Kim On jest dla mnie? Rekolekcje są dobrym momentem, by postawić sobie te bardzo osobiste pytania.

Od odpowiedzi na te pytanie warto rozpocząć swój rekolekcyjny rachunek sumienia. Dzięki temu lepiej zrozumiemy, co tak naprawdę dzieje się w naszym życiu,
kiedy popełniamy grzech. Św. Papież Jan Paweł II nauczał, że „grzech to zerwanie
z Bogiem, a zatem akt nieposłuszeństwa stworzenia, które odrzuca, w każdym razie pośrednio, Tego, od którego pochodzi i który utrzymuje je przy życiu. Dlatego grzech jest aktem samobójczym
”.

Dramat grzechu dotyka, w takim czy innym wymiarze, każdego z nas. Szatan nie ustaje w wysiłkach, by wyrwać z naszych serc Bożą miłość, by pozbawić nas szczęścia oddzielając nas od Chrystusa. I choć posługuje się zawsze tymi samymi metodami, pobudza te same namiętności: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę, to jednak ciągle odnosi sukcesy.

W Monachium, w Kryształowym Pałacu znajduje się mały obraz zatytułowany Czerwony Rybak. Widzimy na nim ubranego w elegancki, czerwony strój szatana, który trzymając
w rękach wędkę łowi mężczyzn. Na haczyku, jako przynętę umieścił: złoto, pieniądze, perły, korony, miecze i wino. A połów jest nader obfity. Obraz bardzo wymowny!

Co więcej, dzisiaj szatan posługuje się całym przemysłem grzechu. Już ponad 60 lat temu Tomasz Merton w swej książce Siedmiopiętrowa góra charakteryzował świat sobie współczesny pisząc, że nigdzie – może poza analogiczną społecznością pogańskiego Rzymu – nie było takiego rozkwitu tanich, płytkich i obrzydliwych pożądań i próżności,
jak w tym świecie […], gdzie nie ma zła, którego by się nie popełniło i nie pielęgnowało
dla dorobienia się pieniędzy. Żyjemy w społeczeństwie, którego cała polityka zmierza
do podniecania wszystkich nerwów ludzkiego organizmu i utrzymania ich w stanie najwyższego i sztucznego napięcia, do dociągania każdego ludzkiego pragnienia
do ostatecznej granicy i stworzenia możliwie największej liczby nowych pragnień
i syntetycznych namiętności w celu zaspokojenia ich produktami naszych fabryk, naszych gazet, sal kinowych i całej reszty.
Dzisiaj ta charakterystyka nie straciła nic
ze swej aktualności, a nawet wydaje się jeszcze bardziej aktualna, boleśnie prawdziwa. Dzisiaj ten moralny rozkład naszej cywilizacji wkracza w nowe stadium. Oto jesteśmy świadkami działań zmierzających do uczynienia grzechu obowiązującą normą postępowania. Dzisiaj coraz częściej grzech staje się prawem, a ci, którzy stając
w obronie ładu moralnego nazywają grzech po imieniu, są prześladowani, a nawet zamykani w więzieniu.

W takim świecie nietrudno się pogubić, ulec temu zakłamaniu i złudzeniu szczęścia,
które daje grzech i w ten sposób stać się niewolnikiem grzechu. Przecież o to chodzi tym wszystkim, którzy handlują grzechem, dla których człowiek zniewolony jest łatwym źródłem zysku.

Dlatego potrzeba świadectwa naszej wierności prawdzie. W świecie, w którym pojęcie grzechu usuwa się ze słowników, trzeba grzech nazywać po imieniu i wskazywać prawdziwą jego naturę i dramatyczne konsekwencje.

Współczesny człowiek potrzebuje także świadectwa naszego nawrócenia. Nie wystarczy nazywać grzechu po imieniu, trzeba mu wydać walkę w naszym życiu, odrzucić go, podjąć trud przemiany życia. Tylko ten, kto czyni nawrócenie swym stylem życia może
z mocą ukazywać prawdę o grzechu. W przeciwnym wypadku staniemy się, jak obłudni faryzeusze, o których Jezus mówi, że są jak groby pobielane.

Nawrócenie dokonuje się zawsze we współpracy z Bożą łaską. To Bóg – i tylko On – ma moc wyzwolić nas z mocy grzechu. Jest zatem nawrócenie świadectwem nadziei, jest ukazaniem miłości Chrystusa, która uwalnia od grzechu i zbawia.

Wydarzenia opisane w dzisiejszej Ewangelii pozwalają lepiej zrozumieć, jak wielka jest ta miłość, pokazują jak wielka jest cena naszego zbawienia. Choroba i śmierć Łazarza to obraz grzechu, który jest śmiertelną chorobą duszy. Wiadomość o chorobie przyjaciela dociera do Jezusa,
gdy ten przebywa za Jordanem, gdzie schronił się po tym, jak Żydzi usiłowali Go ukamienować. Dwa dni później Jezus oznajmia swym uczniom, że Łazarz umarł a potem decyduje się powrócić do Judei. Uczniowie są przerażeni, wiedzą bowiem, że ta decyzja do dla Jezusa, a może także dla nich, wyrok śmierci. Tomasz, chyba największy racjonalista w gronie Dwunastu, słysząc o śmierci Łazarza i o zamiarze powrotu mówi
z przerażającym realizmem: Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć.

Jezusa jednak nic nie powstrzymuje. Do Betanii wraca cztery dni
po pogrzebie przyjaciela. Staje wzruszony przy jego grobie, okazuje smutek, płacze
a potem dokonuje cudu wskrzeszenia Łazarza. Wraca mu życie za cenę własnej śmierci, bowiem kilkanaście dni później spełniają się obawy uczniów. Jezus zostaje ukrzyżowany.

Ta śmierć jest jednak nie tylko ceną życia Łazarza. Jest zapłatą naszego zbawienia. Swoją śmiercią Chrystus nas odkupił, zgładził grzech. Spełniły się słowa, które sam wypowiedział w rozmowie z Nikodemem: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to,
by świat został przez Niego zbawiony.
To jest samo serce Ewangelii – Dobrej Nowiny
o zbawieniu. Ona jest źródłem nadziei dla każdego, kto doświadcza niewoli grzechu. Jesteśmy powołani do tego, by tę nadzieję budzić w tych sercach, w których jej brak. Czynimy to, gdy świadectwem osobistego nawrócenia, ukazujemy zbawczą miłość Chrystusa działającą w nas.

Drodzy Siostry! Drodzy Bracia!

Bądźmy zatem radykalni w walce ze złem. Świat dziś bardzo potrzebuje tego radykalizmu. Nie dajmy się oszukać współczesnemu swoistemu „marketingowi grzechu”. Nazywajmy grzech po imieniu. Nie pozwólmy, by grzech odebrał nam i naszym bliskim szczęście. Niech nam zawsze towarzyszy przestroga greckiego bajkopisarza Ezopa: „zniszcz ziarna zła, bo wyrośnie i zniszczy ciebie”. I nie traćmy nadziei. Nawet jeśli grzech nas przytłacza, pamiętajmy że Chrystus umarł za nas, bo nie chce śmierci grzesznika, lecz by się nawrócił i miał życie. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.