Homilia na Boże Narodzenie 2017

Przyjąć Jezusa

Dzień dzisiejszy rozbrzmiewa radosnym orędziem przekazanym nam przez św. Jana Apostoła: A Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas. Świętujemy tajemnicę Wcielenia Syna Bożego. Klękając na kolana wyznajemy: Wierzę w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który stał się Człowiekiem i przyjął Ciało z Maryi Dziewicy.

W Nim – w Jezusie Chrystusie Bóg ukazał pełnię swej zbawczej miłości do nas. To On jest szczytem Bożego Objawienia, tego dialogu miłości, jaki Bóg prowadzi z człowiekiem od samego początku, od momentu stworzenia. Św. Jan Paweł II naucza w encyklice Redemtoris missio, że: W tym ostatecznym Słowie swego Objawienia Bóg dał się poznać w sposób najpełniejszy: powiedział ludzkości, kim jest. Tajemnica dzisiejszej Uroczystości streszcza się w pięknych słowach, którymi rozpoczyna się List do Hebrajczyków: Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców naszych przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna

Dlatego dzisiejszy dzień rozbrzmiewa radosnym śpiewem kolęd, pieśni chwały dla Boga, który stał się człowiekiem rodząc się z Maryi Dziewicy. Ich wzruszająco piękne słowa wyrażają naszą wdzięczność Jezusowi za to, że przychodząc na ziemię wybrał drogę tak prostą, zwyczajną by dotrzeć do każdego z nas, do każdego ludzkiego serca. Dziękujemy dzisiaj, że narodził się w betlejemskiej grocie, otoczony miłością i czujną opieką tych, których sam wybrał na swych ziemskich rodziców.

Dziś trzeba nam wybrać się w drogę, tak jak pasterze, by wyjść na spotkanie Tego, który przychodzi z nieba jako Niemowlę, rodząc się z Maryi Dziewicy.

Ci spośród nas, którzy przeżyli już radość macierzyństwa czy ojcostwa, którzy z radością brali do rąk swoje nowo narodzone dziecko, tulili je do serca z nieopisanych szczęściem, ci wiedzą, że narodziny dziecka w rodzinie zmieniają wszystko. Teraz to maleństwo staje się dla swych rodziców największym skarbem, któremu gotowi są poświęcić swój czas, swoje siły, któremu oddają swoje serce. Właśnie tego oczekuje od nas Jezus przychodząc na świat, jako bezbronne Dziecię. On chce, byśmy przyszli do Niego i oddali Mu całe swoje życie, oddali dla Niego swe serca. To jest prawdziwe orędzie Betlejemskiej Groty. Musimy znów uczynić Jezusa centrum naszego życia.

Usłyszeliśmy przed chwilą Prolog Ewangelii wg św. Jana, hymn chwały na cześć Jezusa Chrystusa, Wcielonego Słowa Bożego. Jest jednak w tych Janowych słowach nuta goryczy, smutny wyrzut wobec tych wszystkich, którzy pozostają obojętni na Jezusa Chrystusa, Wcielonego Syna Bożego. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, mówi Apostoł, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Dzisiaj, po dwóch tysiącach lat, ten gorzki wyrzut pozostaje wciąż aktualny. Na naszych oczach dokonuje się systematyczna dechrystianizacja życia całych społeczeństw i narodów. W niektórych krajach na zachodzie Europy nie nazywa się już tych świąt Bożym Narodzeniem, a z przestrzeni publicznej usuwa się metodycznie wszystkie symbole odwołujące się do narodzin Jezusa. Na szczęście można też dostrzec wydarzenia budzące nadzieję – przed kilku tygodniami prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, zapalając uroczyście światełka na choince przed Białym Domem mówił o Bożym Narodzeniu: Dla chrześcijan jest to święty czas – celebracja narodzin naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. I dodał: Prawdziwy duch tych Świąt kryje się nie w tym, co mamy, ale w tym, kim jesteśmy –
a każdy z nas jest dzieckiem Boga. To jest prawdziwe źródło radości tego czasu.
Dobrze, że taki głos popłynął w świat przypominając o tym, który stając się Człowiekiem wszedł na zawsze w historię ludzkości i upominając się o właściwe miejsce dla Niego w życiu narodów, społeczeństw, w życiu każdego człowieka.

Jesteśmy wezwani, by przywracać Chrystusowi należne Mu miejsce w naszym życiu. Posłuchajmy pięknej opowieści księdza Jana Twardowskiego: Kiedyś na lekcji religii zapytałem, dlaczego są święta Bożego Narodzenia. Początkowo nikt nie odpowiadał. Cisza jak na klasówce. Wreszcie wstał chłopiec i powiedział:
– Święta są po to, żeby święty Mikołaj przychodził i przynosił nam podarunki.
Wstał drugi chłopiec:
– Święta są po to, żeby nie było lekcji i można było dłużej spać.
Potem dziewczynka powiedziała, że święta są po to, żeby ryba w galarecie, mandarynki i wszystko, co jest na stole, lepiej smakowało. Na koniec wstał inny chłopiec. Nie patrzył na mnie, tylko przez okno
na choinkę w lesie. Rosła tam prawdziwa choinka, nie wyrwana z ziemi, pokryta śniegiem. Chłopiec spojrzał na mnie i powiedział:
– Święta są po to, żeby nam się Pan Jezus przypomniał!

Drodzy Bracia i Siostry!

Niech te Święte Dni będą wypełnione obecnością Bożego Dziecięcia. Pozwólmy mu narodzić się w naszych sercach i w nich zamieszkać. Zaprośmy Go do naszych rodzin. Radujmy się Jego Narodzinami. Niech z naszych domostw płynie na cały świat ta radosna nowina:

Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas. Amen.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.