Homilia na Wielka Sobotę

Drodzy Siostry i Bracia!

Wykonało się! Nastała cisza Wielkiej Soboty. Zaiste grobowa cisza, tym większa, że w grobie spoczął Bóg – Człowiek. Świat się zatrzymał w cichym zdumieniu. Ale teraz, na progu Nocy Paschalnej, ciszę przeciął radosny śpiew hymnu Exultet. „Weselcie się już zastępy aniołów w niebie, weselcie się słudzy Boży. Niechaj zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo”. I zabrzmiały dzwony i rozległo się radosne alleluja, bo Chrystus tej nocy pokonał śmierć, dopełnił dzieła Odkupienia. Rozpoczęliśmy radosne świętowanie Paschy Chrystusa.

Tak jak światło tej Paschalnej Świecy rozświetla mroki wieczoru, tak On rozjaśnia mroki grzechu pierworodnego i odnawia w nas Boży obraz i podobieństwo.

Każdy z nas doświadczył tego uwalniającego spotkania ze Zmartwychwstałym Panem w momencie chrztu świętego. Tak jak Izraelici poprzez wody Morza Czerwonego wyszli z niewoli ku wolności, tak przez wody chrztu świętego Chrystus wyswobodził nas do wolności dzieci Bożych. Dlatego właśnie tej nocy uroczyście pobłogosławimy wodę chrzcielną i odnowimy nasze chrzcielne przyrzeczenia. Jan Paweł II mówił w swej homilii w Wielką Sobotę 1999 roku: wszyscy ochrzczeni zostają wezwani tej nocy, by przez wiarę doświadczyć głęboko tego, o czym słyszeliśmy przed chwilą w czytaniu z listu św. Pawła: «my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie — jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca» (Rz 6, 3-4). Być chrześcijaninem znaczy uczestniczyć osobiście w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Takiego uczestnictwa dostępujemy na mocy sakramentalnego chrztu, na którym buduje się — niczym na niewzruszonym fundamencie — cała chrześcijańska egzystencja każdego z nas.

Drodzy Siostry i Bracia!
Nie ma zmartwychwstania bez uprzedniej śmierci. I nie chodzi tu tylko o śmierć ciała. Chrystus przez dzisiejsze święto powołuje nas do nieustannego zmartwychwstawania, powstawania na nowo, a to wymaga uprzedniej śmierci. Muszę umrzeć sobie, umierać swoim drobnym i większym grzechom, słabościom, nałogom, zachciankom, egoizmowi, pragnieniu posiadania. „Ten, kto kocha swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z Mego powodu ten je zachowa.” (J 12:24-25) Przyjmując chrzest zobowiązaliśmy się do codziennego umierania dla grzechu po to, by żyć na wieki dla Boga. Nie ma innej drogi.

Niech Zmartwychwstały Chrystus da nam tę moc i odwagę konieczną, by umarł w nas stary, grzeszny człowiek, a Zmartwychwstał człowiek nowy, wolny, złączony węzłem gorącej miłości ze swoim Zbawicielem.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.
Jezus zmartwychwstał! Amen

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.