III Nauka ogólna

Chrystus nas potrzebuje

W ostatnim dniu naszych rekolekcji Chrystus staje przed nami jako Dobry Pasterz, któremu zależy na każdej owcy, nawet tej najsłabszej i zagubionej. Jezus szuka człowieka, nawet tego najbardziej zbuntowanego, poranionego i zagubionego. On każdego z nas kocha i chce uczynić szczęśliwym. Dziś doświadczyliśmy Jego uzdrawiającej miłości w sakramencie pokuty, usłyszeliśmy pełne miłości słowa,
które wypowiedział do każdego z nas z osobna: Ja odpuszczam tobie grzechy.
Teraz stajemy wobec tej miłości zamkniętej w Eucharystii. Oczyściliśmy nasze serca,
by napełnić je Bożą obecnością. Te dwa sakramenty – Pokuta i Eucharystia są ze sobą ściśle złączone. Św. Jan Paweł II pisał w swej pierwszej encyklice Redemtor hominis:Eucharystia i Pokuta stają się w ten sposób jakby dwoistym, a zarazem głęboko spójnym wymiarem autentycznego życia w duchu Ewangelii, życia prawdziwie chrześcijańskiego. Chrystus, który zaprasza do uczty eucharystycznej, to zawsze równocześnie ten Chrystus, który wzywa do pokuty, który powtarza: „nawracajcie się”. Bez tego stałego i wciąż na nowo podejmowanego wysiłku w kierunku nawrócenia samo uczestniczenie w Eucharystii zostałoby pozbawione swej pełnej skuteczności zbawczej. Zanikłaby w nim, a w każdym razie spłyciłaby się ta szczególna gotowość składania Bogu „duchowej ofiary”, w której wyraża się, w sposób najbardziej zasadniczy
i powszechny zarazem, nasz udział w kapłaństwie Chrystusa.

Oczyściwszy się z grzechów przychodzimy na Eucharystię, aby uczestnicząc
w Zbawczej Ofierze Chrystusa złączyć z nią te wszystkie trudy i cierpienia, które są częścią naszego życia. W książce zatytułowanej Czym jest dla mnie Msza święta, będącej zbiorem wypowiedzi ludzi kultury i sztuki zebranych przez księdza Wiesława Niewęgłowskiego, możemy znaleźć także świadectwo księdza Jana Twardowskiego. Pisze on między innymi: „Mówimy o ofierze Mszy świętej, o ofierze chleba i wina.
A przecież tak niewiele ofiarowujemy – maleńki opłatek i zaledwie kilkanaście kropli wina w kielichu.

Chleb i wino są znakiem jakże uciążliwego ludzkiego trudu, mającego nas utrzymać przy życiu, ale i ta ofiara jest znikoma wobec wielkości Mszy świętej.

W czasie jej sprawowania kapłan mocą swoich święceń ofiarowuje Bogu Jego Syna. Jest to jedyna ofiara godna Boga. Składając ją kapłan powinien utożsamiać się z Jezusem.

Wierni też mają brać żywy udział w tajemnicy Mszy świętej, jednoczyć się z Jezusem ofiarowanym Bogu i pamiętać, że pierwszą intencją każdej Mszy jest gotowość przyjęcia woli Bożej”.

Przychodząc na Mszę świętą przynosimy Bogu w ofierze znój naszego życia, trud pracy i cierpienie. Ale jednocześnie, przyjmując Chrystusa w Komunii świętej, stajemy się gotowi pełnić Jego wolę. Mamy zanieść Chrystusa i Jego miłość do naszych domów, miejsc pracy, do tych, do których zaprowadzi nas Bóg. Mamy się stawać narzędziami tej Miłości. Eucharystia jest przecież Ofiarą Miłości, której nie możemy zatrzymywać
dla siebie, ale mamy ją dawać światu. Głosić Ewangelię to właśnie dzielić się tą Miłością, ukazywać ją tym, do których Chrystus nas posyła. Wielu jest wokół nas ludzi, którzy
w naszych czynach chcą zobaczyć miłość Chrystusa.

Hiszpański jezuita O. Ramon Cue Romano w swojej książce Mój Chrystus połamany prowadzi ciekawy modlitewny dialog z Chrystusem, którego połamaną figurę – pasyjkę kupił w sewilskim antykwariacie. Pasyjka nie miała między innymi prawego ramienia. Nawiązując do tego autor zapisał takie słowa Jezusa: „Wszyscy katolicy, wszyscy ochrzczeni możecie i powinniście być moją ręką. Wy jesteście mi potrzebni. Potrzebne mi są ramiona i ręce. Ty powinieneś być moją ręką dla twego brata. Jesteś moją ręką,
gdy nie popychasz tego, który chwieje się do upadku, lecz go podpierasz, aby utrzymał się na nogach. Jesteś moją ręką, gdy nie ranisz ani nie bijesz, lecz pocieszasz
i ożywiasz. Jesteś moją ręką, gdy pomagasz niewidomemu przejść na drugą stronę ulicy. Jesteś moją ręką, gdy twoją rękę przyjaźnie wyciągasz do twego wroga. Jesteś moją ręką, gdy dajesz dobrą radę; gdy uzyskujesz przyjęcie do pracy; gdy ofiarujesz możliwość pracy; gdy ukazujesz nową drogę, albo otwierasz drzwi zamknięte dla tak wielu, którym nie powiodło się w życiu. Jesteś moją ręką gdy dajesz z poświęceniem,
gdy leczysz, gdy przynosisz ulgę, gdy zmniejszasz ciężar krzyża innych, przyjmując go na swoje barki.”

Głosić Ewangelię to właśnie być ręką samego Chrystusa. Nieść Jego miłość do tych wszystkich, którzy jej potrzebują. Dziś chcę podziękować tym wszystkim , którzy to apostolstwo miłości pełnią wszędzie tam gdzie żyją i pracują. Tym, którzy z miłości
do Boga i bliźniego wiernie wypełniają Boże przykazania odpowiadając na wezwanie Chrystusa A wszystkich Was chcę zachęcić do odkrywania piękna prawdziwej miłości.

Kiedy w naszym życiu wiara łączy się z miłością, działa przez miłość (Gal 5, 6),
wtedy dzieje się coś niezwykłego. Nie tylko stajemy się obrazem Chrystusa,
który do końca nas umiłował (J 13, 1), ale sami możemy Go odkrywać w tych,
do których spieszymy z pomocą. Dzięki wierze rozpoznajemy Chrystusa w Eucharystii, dzięki wierze też rozpoznajemy Go w drugim człowieku, tym obok nas, może cierpiącym, poniżonym, zagubionym, potrzebującym. Możemy Go odnaleźć w naszych najbliższych: w mężu, żonie, w dzieciach, w rodzicach, którzy tyle miłości nam okazali, gdyśmy byli dziećmi, a teraz dotknięci słabością podeszłego wieku, chorobą czekają na naszą pomoc, do której mają pełne prawo! Potrzebujemy tego dzielenia się miłością. Benedykt XVI pisze w Liście apostolskim Porta Fidei: „Dzięki wierze możemy rozpoznać w tych, którzy proszą o naszą miłość oblicze zmartwychwstałego Pana. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40): te Jego słowa są ostrzeżeniem, którego nie wolno zapominać i nieustannym wezwaniem, aby ponownie ofiarować tę miłość, którą On troszczy się o nas.  A wiara, która pozwala nam rozpoznać Chrystusa jest tą samą Jego miłością, która pobudza, aby spieszyć Jemu z pomocą
za każdym razem, kiedy czyni się naszym bliźnim na drodze życia”.
To jest nasza chrześcijańska tożsamość, nasze chrześcijańskie „być albo nie być”. „Po tym Wszyscy poznają, żeście uczniami Moimi” – mówi Chrystus – „jeżeli będziecie się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem”.

Drodzy Siostry i Bracia!

Postawmy sobie teraz w szczerości serca pytanie: z czym wyjdziemy z tej Eucharystii? Jakie będą owoce tych wielkopostnych rekolekcji w naszym życiu? Co zrobimy,
by rzeczywiście zajaśniał w nas Chrystus, by nasze czyny były wiernym odblaskiem Jego miłości?

Obyśmy naprawdę odnaleźli Chrystusa i otwarli dla Niego odrzwia naszych serc. Obyśmy umieli otwierać dla Niego także serca, tych, których On stawia na naszej drodze. Módlmy się o to słowami papieża Franciszka:
Dziewico i Matko, Maryjo,
Ty, któraś pod tchnieniem Ducha
przyjęła Słowo życia
w głębi Twej pokornej wiary,
całkowicie oddana Odwiecznemu,
pomóż nam wypowiedzieć nasze «tak»
wobec pilnej potrzeby, jak nigdy dotąd naglącej,
by wszędzie rozległa się Dobra Nowina o Jezusie.
[…] Wyproś nam nowy zapał zmartwychwstałych w obecnych czasach,
by nieść wszystkim Ewangelię życia
zwyciężającą śmierć.
Daj nam odwagę szukania nowych dróg,
aby dotarł do wszystkich
dar piękna, które nie zaniknie.
[…] Gwiazdo nowej ewangelizacji,
pomóż nam zajaśnieć świadectwem komunii,
służby, żarliwej i ofiarnej wiary,
sprawiedliwości i miłości do ubogich,
aby radość Ewangelii
dotarła aż po krańce ziemi,
i żadne peryferie nie zostały pozbawione jej światła.
Matko żywej Ewangelii,
źródło radości dla maluczkich,
módl się za nami.
Amen. (Evangelii Gaudium, 288)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.