Homilia z 12 VI 2016 r.

Tajemnica grzechu

 Drodzy Siostry i Bracia!

Św. Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Reconciliatio et paenitentia zauważył
za Piusem XII, że „grzechem naszych czasów jest utrata poczucia grzechu”. Tymczasem, jeśli patrzymy uczciwie na nasze życie, musimy przyznać, że nie jest ono wolne od grzechu. Co więcej, tylko ten, kto z pokorą uznaje prawdę o swojej grzeszności, może doświadczyć spotkania z Bożym Miłosierdziem, które najpierw przejawia się
w przebaczeniu. Wykorzystajmy zatem okazję, jaką daje nam dzisiejsza liturgia,
by po raz kolejny pochylić się nad tą trudną prawdą o naszym życiu.

Czym jest grzech? Katechizm odpowie, że grzech to przekroczenie prawa Bożego
lub kościelnego. Jest to jednak określenie niewystarczające. Nie uwzględnia osobowej relacji między człowiekiem a Bogiem. Głębiej rozumie grzech teologia chrześcijańskiego Wschodu – bardziej mistyczna, zapatrzona w Tajemnicę Boga i Jego Miłości. Według niej grzech jest odrzuceniem Boga, odrzuceniem Jego szalonej miłości do człowieka.
Z miłości Bóg dał człowiekowi wolną wolę, a grzech jest nadużyciem tej wolności.
Św. Papież Jan Paweł II nauczał, że „grzech to zerwanie z Bogiem, a zatem akt nieposłuszeństwa stworzenia, które odrzuca, w każdym razie pośrednio, Tego,
od którego pochodzi i który utrzymuje je przy życiu. Dlatego grzech jest aktem samobójczym
”. Człowiek, jako istota wolna, może przyjąć Boga, ale może go także odrzucić. Tak postąpił król Dawid. Wybrany przez Boga na króla Izraela, wszystko mu zawdzięczał. A jednak w chwili słabości zlekceważył Boga i Jego przykazania. Zwyciężyła w nim miłość własna, egoizm, pożądanie. Ceną tego grzechu była ludzka krzywda i niewinnie przelana krew.

Taka jest natura grzechu. Z początku „niewinny” i atrakcyjny, zawsze kończy się dramatem, nieszczęściem. W. Shakespeare pisze w swojej tragedii „Otello”: „Kiedy diabły pragną nas strącić w najgłębszą czerń grzechu, zwykle z początku kuszą pozorami niebiańskich blasków”. Musimy o tym pamiętać i czuwać, by szatan, ojciec kłamstwa,
nie zwodził nas, nie niszczył naszej więzi z Bogiem, który jest jedynym źródłem prawdziwego szczęścia.

Dla każdego jednak, kto, świadom swego grzechu, szczerze żałuje, grzech staje się sposobnością dla doświadczenia Bożego Miłosierdzia. Bóg pragnie nam przebaczać nawet największe grzechy, tak, jak przebaczył Dawidowi, tak jak Pan Jezus przebaczył kobiecie grzesznej, która ze łzami żalu padła Mu do nóg. Każdy z nas doświadcza tej Miłosiernej Miłości zawsze ilekroć z wiarą i żalem serdecznym klękamy u kratek konfesjonału i wyznajemy nasze grzechy. Sakrament Pokuty to spotkanie z Miłosiernym Ojcem. Spotkanie, które, przeżywane z wiarą, musi budzić w nas taką miłość, z jaką grzeszna kobieta padła do nóg Jezusa, obmyła Mu nogi łzami, własnymi włosami je otarła, a potem namaściła drogocennym olejkiem.

Doświadczenie przebaczającej miłości Ojca zmienia całe życie człowieka. Tak stało się w życiu Św. Pawła, który pod Damaszkiem spotkał Mistrza i poświęcił Mu całe swoje życie. Z prześladowcy stał się Apostołem. O swojej przemianie pisał w Liście do Galatów słowami z dzisiejszego drugiego czytania: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. Nie mogę odrzucić łaski danej przez Boga”.

Drodzy Siostry i Bracia!

Wsłuchując się w historię Dawida, Apostoła Narodów i grzesznej kobiety, możemy odkryć, że pokorne przyjęcie prawdy o własnym grzechu wcale nie jest doświadczeniem destrukcyjnym, jeśli w tym momencie najgłębszego upadku jesteśmy w stanie otworzyć się na Boże Miłosierdzie, na Miłość, która przebacza, podnosi z upadku i daje nowe życie. Popatrzmy na Dawida. Kiedy przyznał on ze skruchą: Zgrzeszyłem wobec Pana, usłyszał słowa proroka: Pan odpuszcza ci też twój grzech – nie umrzesz.
To samo dokonuje się w sakramencie pokuty, kiedy wyznajemy z pokorą
i żalem swoje grzechy. Nie uciekajmy od tej trudnej prawdy. Pamiętajmy,
że odrzucenie faktu własnej słabości i grzeszności oznacza jednocześnie zamknięcie się na przebaczającą, ojcowską miłość Boga. Podejmijmy zatem ten trud powrotu do Boga, przeżywajmy głębiej każde spotkanie z Chrystusem w sakramencie pokuty i przemienieni Bożą miłością miejmy odwagę kroczyć w naszym życiu drogą Ewangelii i Bożych przykazań. Pamiętajmy przestrogę Ezopa: „Zniszcz ziarna zła, bo wyrośnie i zniszczy ciebie”, ale pamiętajmy też, że Chrystus wybaczy nawet największy grzech temu,
kto szczerze Go pokocha. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.