Pielgrzymami jesteśmy i przychodniami

Wędrówką życie jest człowieka – trudno się nie zgodzić z tą obserwacją poety Edwarda Stachury. Ludzkość jest ciągle w drodze, podlega nieustannym przemianom, jest w stanie pewnego stawania się, które ciągle trwa. Także życie konkretnego człowieka ze swoją zmiennością i przemijalnością ma cechy wędrówki. Jeśli zastanowimy się i sięgniemy pamięcią do naszej przeszłości, tej bliższej i tej bardziej odległej, to z pewnością stwierdzimy, że obecnie jesteśmy „w innym miejscu”, niż byliśmy wtedy. Inna jest nasza świadomość, nasze doświadczenie życiowe.

Dla nas, ludzi wierzących, życie jest wędrowaniem, ale nie bezcelowym i samotnym. Jest pełnym nadziei pielgrzymowaniem, ciągłym podążaniem ku Bogu i z Bogiem we wspólnocie Kościoła.

Taki obraz życia ludzkiego znajdujemy na kartach Pisma Świętego. Początki Narodu Wybranego naznaczone są pielgrzymowaniem. Najpierw była wędrówka Abrahama, który na polecenie Boga porzucił kraj ojczysty, by pielgrzymować do kraju wskazanego przez Pana. Początkiem kolejnej, wielkiej pielgrzymki była Pascha – wyjście Narodu Wybranego z niewoli egipskiej. Czterdziestoletnia wędrówka Izraelitów przez pustynię była w istocie pielgrzymką do Ziemi Obiecanej. Miała ona niezwykle istotny wpływ na tożsamość Izraela i na jego silną więź z Bogiem Jahwe.

Również w wymiarze indywidualnym życie ludzkie było postrzegane jako pielgrzymka. Stary Jakub w rozmowie z faraonem, zapytany o wiek, wyznaje: Liczba lat mojego pielgrzymowania – sto i trzydzieści. Niezbyt długie i smutne były lata mego życia; nie są one tak długie, jak lata pielgrzymowania mych przodków (Rdz 47,9). A król Dawid, dziękując Bogu za wszystko, co od Niego otrzymał – on i jego Naród – zauważa: Jesteśmy […] pielgrzymami przed Tobą i przychodniami, jak byli wszyscy przodkowie nasi; dni nasze jak cień na ziemi [mijają] bez żadnej nadziei (1Krn 29,15).

Także Nowy Testament ukazuje życie człowieka jako wędrówkę. O ile jednak teksty Starego Testamentu akcentują przemijalność życia ludzkiego, to Nowy Testament traktuje życie jako pełną nadziei pielgrzymkę do Domu Ojca. Ta nadzieja ma swoje źródło w obietnicy Pana Jezusa: W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (J 14,2-3). On sam jest naszą Drogą, Prawdą i Życiem (J 14,6). Życie człowieka nie jest więc wędrowaniem po omacku. Przeniknięte wiarą i nadzieją, staje się powrotem do Domu Ojca. Święty Paweł pisze w Drugim Liście do Koryntian: Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję… i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy (2Kor 5,6-9).

Pielgrzymujemy więc, podążając za Chrystusem, naszą Drogą. Nie jest to jednak łatwe w świecie, w którym postęp techniczny daje złudzenie stabilności i samowystarczalności, w świecie indywidualizmu i egoistycznego dążenia, by samemu sobie zapewnić przyszłość. Dzisiaj, gdy sieci i narzędzia komunikacji ludzkiej osiągnęły niesłychany rozwój, stajemy przed wyzwaniem, by odkryć i przekazać «mistykę» życia razem, wymieszania się, spotkania, wzięcia za rękę, wzajemnego oparcia, uczestnictwa w tej nieco chaotycznej masie, która może zamienić się w prawdziwe doświadczenie braterstwa, w solidną karawanę, w święte pielgrzymowanie – uczy papież Franciszek w adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium (EG 87).

Zbliża się czas pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. To jest szansa by doświadczyć tej «mistyki» życia razem, by zostawić na chwilę to wszystko, co składa się na naszą codzienność i wyruszyć doświadczając własnych ograniczeń, słabości, czasem bólu. To może pomóc nam zrozumieć, że jak pisał Tomasz Merton, nikt nie jest samotną wyspą. Dzięki temu stajemy się gotowi spieszyć sobie nawzajem z pomocą, a także przyjmować pomoc tych, których spotykamy w drodze.

Ale przede wszystkim pielgrzymowanie jest po to, by doświadczyć bycia razem z Bogiem, powrotu do Niego, nawrócenia. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię – tak brzmi hasło obecnego roku liturgicznego. Nawrócenie jest możliwe wtedy, gdy stajemy się gotowi zostawić to, co przesłania, a może wręcz zastępuje nam Boga. Pielgrzymowanie piesze dla wielu jest czasem takiej przemiany. To są prawdziwe rekolekcje w drodze. Nie zatrzymujemy się bowiem tylko na rezygnacji z codziennych wygód, ale idziemy by szukać Boga, przeżyć spotkanie z Nim.

Przewodniczką jest nam Maryja, która, jak pisze papież Franciszek w encyklice Lumen Fidei, w swoim życiu odbyła pielgrzymkę wiary, podążając za swoim Synem (LF 58). Ona uczy nas tego podążania za Jezusem każdego dnia niestrudzenie napominając: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (J 2, 5).

Wędrówką życie jest człowieka. Nie wolno nam o tym zapomnieć. Jeśli zapominamy o tym, że jesteśmy pielgrzymami i przychodniami, tracimy naszą przeszłość, miejsce z którego wyszliśmy, i nie umiemy dostrzec celu, do którego zdążamy. Pozbawiamy się więc naszej tożsamości.

Przeżywajmy więc nasze życie jako pielgrzymowanie, wędrówkę, do której zaprasza nas Chrystus. Wędrowanie z Nim staje się wielką przygodą, powrotem do Domu.

One comment

  1. Tyle zła, nieprawości i obojętności religijnej nie było nawet za Dni Noego, dlatego polecam prawdę objawioną przez Boga i ostrzegam przed piekłem, do którego ludzie wpadają jak rzęsisty deszcz.
    Mt 7:21 „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.”
    http://tradycja2012.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.