Homilia z 14 IV 2013 r.

Przebaczająca miłość.

Drodzy Siostry i Bracia!

Bardzo trudno jest odbudować utracone zaufanie. Bywa, że trwa to całymi latami, a nierzadko w ogóle się nie udaje. Człowieka, który nas zawiódł traktujemy często z wielkim dystansem. Nie dajemy mu drugiej szansy, bo nie chcemy ryzykować kolejnego zranienia czy zawodu.

Taka jest prawidłowość rządząca naszym ludzkim sposobem postępowania. Ale miłość czyni wyłom w tym prawie. „Miłość nie pamięta złego”. Miłość potrafi podjąć ryzyko. Zawsze daje drugą szansę! Bo pragnie szczęścia kochanej osoby.

Taką miłość ukazał nam przede wszystkim Chrystus. Umarł za nas na krzyżu, za nasze grzechy i niewierności. Ilekroć z żalem przychodzimy do kratek konfesjonału, On nam przebacza. Ciągle na nowo. Chrystus wciąż w nas wierzy! Wierzy w naszą miłość! Ciągle na nowo daje nam szansę.

Doświadczył tego także Szymon Piotr. W chwili próby na dziedzińcu Kajfasza zawiódł! Trzykrotnie zaparł się Mistrza. Mimo dawanych wcześniej zapewnień o wierności. Potem zrozumiał swój błąd. Z jego oczu popłynęły łzy. Ale nie były to łzy rozpaczy, jak w przypadku Judasza, ale łzy szczerego żalu. Dzięki temu Piotr doświadczył łaski przebaczenia.

Nad Jeziorem Genezaret Chrystus pyta trzykrotnie: „Szymonie, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” Piotr zrozumiał sens tych pytań. Odpowiada już nie tak zapalczywie jak w Wieczerniku. „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Słowa te ukazują przemianę Piotra. Upadek, żal i doświadczenie przebaczającej miłości. To wszystko sprawia, że Chrystus potwierdził obietnicę daną Piotrowi jeszcze przed Swoją Śmiercią. To właśnie jemu powierzył pieczę nad rodzącym się Kościołem. Jezus podjął wielkie ryzyko. Jeżeli Piotr zaparł się Jezusa, to równie dobrze mógł zdradzić Kościół. Mimo to otrzymuje od Chrystusa szansę rehabilitacji. Szansę, której tym razem Piotr już nie zmarnował.

Warto dostrzec tę taktykę Chrystusa, który powierza losy Kościoła człowiekowi skompromitowanemu. Bóg nigdy nie przekreśla człowieka. Przebacza setki razy dając wciąż na nowo możliwość rehabilitacji – nawrócenia. Na tym właśnie polega Boże Miłosierdzie. Jako chrześcijanie mamy tę miłość Boga naśladować w naszym życiu. Nasza literatura podsuwa nam piękny przykład takiej miłości. Jurand ze Spychowa – bohater „Krzyżaków” H. Sienkiewicza. Krzyżacy pozbawili go żony potem ukochanej córki Danusi, a wreszcie i jego samego okrutnie skatowali. Kiedy jednak postawiono przed nim pojmanego, skrępowanego powrozem komtura krzyżackiego Zygfryda de Löwe, który był sprawcą jego cierpień, Jurand wziął do ręki podany mu nóż i ku zdumieniu wszystkich przeciął Krzyżakowi więzy. Ciągle musimy uczyć się takiego człowieczeństwa. Ciągle trzeba nam się uczyć przebaczenia, ciągle musimy zdobywać się na odwagę dawania drugiej szansy tym, którzy nas zawiedli. Bo jak powiedział Prymas Tysiąclecia Kard. Stefan Wyszyński: „Przebaczenie jest przywróceniem sobie wolności, jest kluczem w naszym ręku do własnej celi więziennej.”

Od tej rozmowy z Chrystusem nad Jeziorem Genezaret życie Piotra zamienia się w ustawiczne wyznanie miłości. Potwierdził ją przed Sanhedrynem, kiedy wraz z Janem został ubiczowany za to, że głosił Zmartwychwstałego. Składał jej dowody przez długie lata, aż nadszedł dzień męczeńskiej śmierci na Watykańskim Wzgórzu. Ostatnie wyznanie miłości złożył, jak Mistrz — na krzyżu.

Droga Piotra od grzechu do wyznania miłości jest dla nas pełna nadziei. Nawet zaparcie się Boga może być zmazane aktem prawdziwej miłości. Nie należy po grzechu rozrywać szat, rozpaczać, lecz otworzyć serce aktem prawdziwego żalu, by umożliwić Bogu wlanie weń przebaczającej miłości. Tak niewiele potrzeba, by nawet po najcięższych grzechach zobaczyć nad sobą pochyloną twarz kochającego Ojca – tak pisał. ks. Edward Staniek

Warto dziś postawić sobie pytanie o nasze przeżywanie sakramentu pokuty. Czy nie traktujemy spowiedzi tylko jak formalności? Czy przeżywamy tę miłość miłosierną Chrystusa, który nam przebacza i po raz kolejny daje szansę? Jaki jest nasz żal? To właśnie doświadczenie skruchy i żalu otwiera nasze serca na uzdrawiającą miłość Boga.

Uświadamiajmy sobie, jak wielka jest miłość Boga do nas. Tyle razy przebacza nam, mimo, że wciąż zawodzimy. Stawajmy się świadkami jego miłości. Niech to doświadczenie owocuje naszym nawróceniem i trwaniem przy Bogu – tak jak Piotr – do końca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.