Homilia na Uroczystość Objawienia Pańskiego

Bóg objawia się człowiekowi

 Święty Jan Paweł II mówił w swoim przemówieniu z 10 lipca 1985 roku: „Kiedy zadajemy sobie pytanie »dlaczego wierzymy w Boga?«, jako pierwsza nasuwa się odpowiedź naszej wiary: Bóg objawił się ludzkości, nawiązał kontakt z ludźmi. Najwyższym objawieniem Boga jest Jezus Chrystus, Bóg wcielony. Wierzymy w Boga, ponieważ Bóg pozwolił się nam odkryć”.

Drodzy Siostry i Bracia!

W Jezusie Chrystusie Bóg wkroczył w historię człowieka, wypełnił zapowiedzi proroków, stał się jednym z nas. Dla nas wierzących przeżywanie tej prawdy jest źródłem wielkiej radości. Dzisiaj niemal cały świat świętuje, mniej lub bardziej pobożnie, Boże Narodzenie. A przecież 2000 lat temu Nowonarodzony Zbawiciel, Światłość Świata, pozostał prawie niezauważony. Niewielu ludzi ucieszyło się narodzinami tego Dziecka. Bóg-Człowiek narodził się w stajni, bo nie było dla Niego miejsca w żadnym betlejemskim domu, a witało go wraz z Maryją i Józefem tylko kilku pasterzy, którzy z wiarą odpowiedzieli na anielskie orędzie.

Zastanawiające, że nawet, gdy do Jerozolimy przybyli Mędrcy ze Wschodu i pytali, „gdzie jest nowo narodzony król żydowski”, któremu chcieli oddać pokłon, żydowscy uczeni w Piśmie, choć wskazali Betlejem, jako miejsce narodzin Mesjasza, sami jednak nie uwierzyli, pozostali obojętni. Nie uwierzył także okrutny król Herod, który przeraził się widząc w nowonarodzonym Dziecięciu jedynie zagrożenie dla swojej władzy.

Mędrcy ze Wschodu, którym Tradycja nadała imiona Kacper, Melchior i Baltazar, a także przypisała godność królewską, byli pogańskimi uczonymi. Badali stare księgi poszukując prawdy. Nie zawahali się pójść za przewodem gwiazdy, która zgodnie z tym, co odkryli, ogłaszała narodziny Króla Żydowskiego. Przebyli długą drogę by Mu oddać pokłon i ofiarować swe dary. Złoto dla Króla, kadzidło dla Boga i mirrę dla Człowieka, który miał umrzeć za grzechy świata. Poszli za prawdą i stali się pierwszymi poganami, którzy oddali cześć Zbawicielowi świata. Objawił im się Bóg prawdziwy.

Drodzy Siostry i Bracia!

Dramat obojętności i odrzucenia Boga rozgrywa się również dzisiaj. Także w naszych czasach dokonuje się to, o czym pisał św. Jan Apostoł w Prologu do swojej Ewangelii:

„Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.”

To odrzucenie Boga dokonuje się zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i instytucjonalnym. Dzisiaj znów próbuje się Boga wyrzucić z przestrzeni publicznej, narzuca się nam wizję świata, w którym nie ma miejsca dla Chrystusa.

A przecież Bóg jest obecny wśród nas. Jak nauczał Apostoł Narodów, „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”. Również i dzisiaj Bóg przychodzi i pragnie objawiać Swą miłość tym, którzy Go szukają. Zaświadczą o tym ci wszyscy, którzy doświadczyli spotkania z tą Miłością oświecającą i przemieniającą całe życie. Są wśród nich ci, którzy przeżyli piekło uzależnienia od alkoholu, narkotyków, żądzy, czy innych zniewoleń, a z chwilą spotkania z Bogiem, któremu postanowili powierzyć swoją wolę i swoje życie, doświadczali radości uwolnienia. Bóg, który jest Miłością, przemienił ich samych i życie ich rodzin. W Wielkiej Księdze Anonimowych Alkoholików możemy znaleźć takie oto wyznanie jednego ze współzałożycieli tej wspólnoty, Billa: „Podczas mojego pobytu w szpitalu oddałem się pokornie Bogu, tak jak Go wówczas pojmowałem, by czynił ze mną, co zechce. Poddałem się Jego opiece i Jego wskazówkom bez zastrzeżeń. Po raz pierwszy przyznałem, że sam z siebie jestem niczym, że bez Niego jestem stracony. Bezlitośnie stawiłem czoło swoim występkom i zapragnąłem, by mój nowo odnaleziony Przyjaciel wykarczował je i spalił co do joty. Od tego czasu nie wziąłem do ust alkoholu”. Jest wiele takich osób, którym Bóg objawił się jako Miłość uwalniająca i uzdrawiająca.

Są i tacy, którym Bóg objawia się jako Prawda i Miłość, której mniej lub bardziej świadomie poszukiwali. Tak było w życiu św. Augustyna, który po swoim nawróceniu wyznał: „stworzyłeś nas Boże dla Siebie i niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Tobie!”. Tak było także w życiu znanego francuskiego pisarza Andre Frossarda, który początkowo był ateistą, a nawrócił się zupełnie niespodziewanie w czasie poszukiwania przyjaciela w jednej z paryskich kaplic. Pisał potem w książce „Bóg istnieje, spotkałem Go”: „Byłem świadkiem swojego własnego nawrócenia, pełen zdumienia, które ciągle trwa. Po moim nawróceniu wszystko było radośnie proste: Bóg potężna radość, ocean światła i słodyczy, istnieje./…/ Byłem więcej niż oczarowany, pełen szalonej wdzięczności wobec ogromu miłosiernego piękna. Bóg jest miłością i ta miłość uczyła mnie, że jest przyczyną i celem wszystkiego, co istnieje.

Jakże często, także, Bóg pozwala się rozpoznać w drugim człowieku, zwłaszcza tym potrzebującym pomocy, proszącym o odrobinę miłości. Amerykański pisarz Henry van Dyke jest autorem legendy o czwartym Mędrcu, Artabanie, który tak jak Kacper, Melchior i Baltazar, wyruszył na poszukiwanie nowonarodzonego Króla. Sprzedał wszystko, co miał, a za uzyskane pieniądze kupił, jako swój dar, trzy klejnoty: szafir, rubin i perłę. Po drodze jednak pomagał napotkanym ludziom, którzy byli w potrzebie, służąc im także darami, które przygotował dla Króla. Spóźnił się do Betlejem, udał się więc do Egiptu, tam szukał wiele lat, w końcu po 33 latach zawitał do Jerozolimy ciągle mając nadzieję, że odnajdzie swego Króla. Tam usłyszał, że na Golgocie właśnie ukrzyżowano Jezusa, który mówił o sobie, że jest Synem Boga i Królem. Udał się więc w tym kierunku, ale po drodze spotkał dziewczynę, która za długi swego ojca miała być sprzedana w niewolę. Po krótkim wahaniu oddał jej drogocenną perłę, ostatni z darów, które miał ofiarować Królowi. Wtedy nagle zapanowała ciemność, ziemia się zatrzęsła, a Artaban padł na ziemię uderzony spadającym kamieniem. Gdy tak leżał konając, pielęgnowany przez kobietę, której przed chwilą pomógł, usłyszał głos swego Króla: „Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Zrozumiał, że jego podróż dobiegła końca. Dary zostały przyjęte, a on spotkał wreszcie swojego Króla.

Drodzy Siostry i Bracia!

Objawiając się Bóg wychodzi naprzeciw naszym najgłębszym pragnieniom, zaspokaja duchowy głód, który jest w każdym z nas. Święty Jan Paweł II napisał w swojej pierwszej encyklice Redemtor Hominis: „Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą nie zrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa”.

Oby każdy z nas doświadczył tego tajemniczego spotkania z Bożą Miłością, która nadaje sens naszemu życiu. Nie ustawajmy w ciągłym poszukiwaniu Boga, tak jak Mędrcy ze Wschodu, bo On pozwala się znaleźć tym, którzy Go szukają. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.