Nauka dla rodziców

Wychowanie – głoszeniem Ewangelii

Z pewnością pamiętamy wszyscy ostatnią wizytę św. Jana Pawła II w jego rodzinnych Wadowicach, która miała miejsce 16 czerwca 1999 r. Rozmawiając z wiernymi
na wadowickim rynku, wspominał miasto swojego dzieciństwa, ulice po których chodził, miejsca, w których bywał. Powiedział wtedy: „W każdym razie, tutaj, w tym mieście,
w Wadowicach wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, studia się zaczęły i teatr się zaczął. I kapłaństwo się zaczęło
”. Wyraził tym samym ważną prawdę, o wielkiej roli, jaką w życiu człowieka odgrywa środowisko rodzinne. To właśnie
w rodzinie człowiek uczy się życia na wszystkich płaszczyznach, tu kształtuje swój charakter i swoją wiarę. I właśnie w rodzinie przygotowuje się do samodzielnego podejmowania życiowych decyzji, do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie.

To oznacza, że na rodzicach spoczywa ogromna odpowiedzialność. To oni mają największy wpływ na kształtowanie charakterów i postaw młodego pokolenia. To Wy, rodzice, jesteście pierwszym i najważniejszym wzorcem dla swoich dzieci! W adhortacji apostolskiej Amoris Laetitia papież Franciszek zauważył, że: Rodzice zawsze wpływają na rozwój moralny swoich dzieci, na dobre i na złe. Dlatego najlepiej, jeśli zaakceptują tę nieuniknioną odpowiedzialność i wypełniają ją świadomie, entuzjastycznie, rozsądnie
i we właściwy sposób (AL., n. 259).

Wychowanie to przede wszystkim dawanie przykładu. Już Rzymianie mawiali: Verba docent, exempla trahunt – Słowa uczą, przykłady pociągają. Zatem w pierwszej kolejności warto się zastanowić, jakie wzorce przekazuję swoimi słowami, czynami, swoją postawą – nie tylko wobec dzieci, ale we wszelkich relacjach z innymi ludźmi, przede wszystkim w relacji do męża czy żony. Trzeba pamiętać, że tym, co robię,
całym swoim życiem odciskam głęboki, wyraźny ślad w moich dzieciach.

Widziałem kiedyś małego chłopczyka. Miał może 4 latka. I klął jak szewc. I to
przy rodzicach. Widocznie właśnie od nich się tego nauczył, bo oni takiego języka używają rozmawiając ze sobą. Zapominają, że w ten sposób stają się gorszycielami dla swych dzieci.

Początkiem każdej rodziny jest małżeństwo. Dzieci są owocem wzajemnej miłości małżonków. Ta miłość, pielęgnowana i pomnażana przez małżonków sprawia, że ich dom, środowisko, które tworzą, staje się bezpieczną przystanią, szkołą budowania więzi międzyludzkich opartych na miłości i wzajemnym poszanowaniu. Dlatego każdy rozpad pożycia małżeńskiego jest źródłem ogromnego cierpienia dla dzieci.

Gdy w pewnym małżeństwie pojawił się poważny kryzys – założono nawet sprawę rozwodową, małżonkowie zaczęli prześcigać się w okazywaniu miłości swojej nastoletniej córce. Raz po raz oboje na zmianę zapewniali, że ją bardzo kochają. Dziewczyna była coraz bardziej zbuntowana. W czasie jednej z takich rozmów,
gdy ojciec powiedział, że ją bardzo kocha, ona nie wytrzymała i wykrzyczała mu
w twarz: Ja nie wierzę w twoją miłość, bo ty nie kochasz mamy!

Robiąc zatem rekolekcyjny rachunek sumienia jako małżonkowie i rodzice, warto najpierw zapytać siebie: Jakim jestem mężem? – Jaką jestem żoną? Jaki przykład dajemy jako małżonkowie? Czy swoją wzajemną miłością budujemy dom pełen miłości
i wzajemnej akceptacji?

Kolejną formą wychowania jest pełne miłości towarzyszenie dzieciom, wprowadzanie ich w życie. To wymaga od rodziców cierpliwego i mądrego odpowiadania na pytania. To również czuwanie, by dzieci nie pobłądziły w swej wędrówce ku dorosłości, by ustrzec ich przed niebezpieczeństwami, jakie mogą im zagrażać. Rodzina – jak uczy papież Franciszek – nie może zrezygnować z bycia miejscem wsparcia, towarzyszenia, prowadzenia, chociaż musi na nowo odkrywać swoje metody i znajdować nowe środki. Musi wziąć pod uwagę, na co mogą być narażone jej dzieci. W tym celu nie może unikać pytań o to, kim są ci, którzy zajmują się zapewnianiem im zabawy i rozrywki,
którzy wchodzą do ich domów przez ekrany, kim są ci, którym je powierza, aby je prowadzili w wolnym czasie. Tylko chwile, jakie z nimi spędzamy, rozmawiając
z prostotą i miłością o rzeczach ważnych i stwarzanie przez nas godnych możliwości,
które mogłyby wypełnić ich czas wolny, pozwalają na uniknięcie szkodliwej inwazji. Czuwanie jest zawsze konieczne.

Czy mam czas dla swoich dzieci? Czy one znajdują we mnie potrzebne im wsparcie? Czy rozmawiam z nimi? Czy interesuję się, z kim dzieci się spotykają, jakich treści szukają w mediach? Czy współpracuję ze szkołą, do której uczęszczają moje dzieci? To kolejne pytania do rodzicielskiego rachunku sumienia.

Istotnym elementem wychowania chrześcijańskiego jest przekazywanie wiary.
Do tego zobowiązaliśmy się zawierając sakramentalne małżeństwo i później – przynosząc swoje dzieci do chrztu. Tu także fundamentalne jest świadectwo osobistego przeżywania relacji z Bogiem. Papież Franciszek uczy we wspomnianej już adhortacji apostolskiej Amoris Laetitia: Wiara jest darem Boga, otrzymanym we chrzcie,
a nie wynikiem działania człowieka, lecz rodzice są narzędziami Boga, aby ona dojrzewała i rozwijała się
. […] Przekazywanie wiary zakłada, że rodzice przeżywają realne doświadczenie zaufania Bogu, poszukiwania Go, odczuwania Jego potrzeby,
bo tylko w ten sposób „pokolenie pokoleniu głosi Jego dzieła i zwiastuje Jego potężne czyny” (por. Ps 145, 4) i „ojciec dzieciom rozgłasza Twoją wierność” (Iz 38, 19).
(AL., n. 287)

Ideą przewodnią naszych rekolekcji jest nakaz Chrystusa Idźcie i głoście.
Odkrywamy, że wszyscy jesteśmy powołani do głoszenia Ewangelii naszym życiem. Mówimy o różnych sposobach dawania świadectwa o Chrystusie i Jego miłości. Teraz nadszedł czas, by powiedzieć, że głoszenie Ewangelii zaczyna się w rodzinie. Dyrektorium Katechetyczne Kościoła Katolickiego w Polsce uczy: Rodzina chrześcijańska jest uprzywilejowanym miejscem katechezy . Przez rodziców, jako pierwszych nauczycieli i wychowawców w wierze , dokonuje się głębsze wtajemniczenie w życie chrześcijańskie ich dzieci. To w rodzinie, przez świadectwo życia chrześcijańskiego rodziców, dzieci doświadczają pierwszych religijnych przeżyć, które często pozostawiają  decydujący ślad na całe życie. Z tej też racji działalność katechetyczna
w rodzinie ma swój bardzo szczególny charakter, niczym w żaden sposób nie zastąpiony.

Zawsze bardzo cieszę się, kiedy widzę w kościele całe rodziny uczestniczące razem
we Mszy świętej niedzielnej. To piękne świadectwo wiary przeżywanej w rodzinie,
która jest częścią wspólnoty Kościoła, jest Domowym Kościołem. Pięknym zwyczajem jest też wspólna modlitwa w rodzinie – wspólnie odmówiony dziesiątek różańca,
czy pacierz wieczorny. Bardzo ważna jest również modlitwa osobista, bo jest ona świadectwem żywej osobowej więzi z Chrystusem.

Św. Jan Paweł II opisując w książce Dar i Tajemnica swoją drogę powołania kapłańskiego zwraca uwagę na szczególną rolę, jaką w rozwoju jego wiary odegrali rodzice, zwłaszcza ojciec. Pisze o nich: Moje przygotowanie seminaryjne do kapłaństwa zostało poniekąd zaantycypowane, uprzedzone. W jakimś sensie przyczynili się do tego moi Rodzice
w domu rodzinnym, a zwłaszcza mój Ojciec, który wcześnie owdowiał. Matkę straciłem jeszcze przed Pierwszą Komunią św. w wieku 9 lat i dlatego mniej ją pamiętam i mniej jestem świadom jej wkładu w moje wychowanie religijne, a był on z pewnością bardzo duży. Po jej śmierci, a następnie po śmierci mojego starszego Brata, zostaliśmy
we dwójkę z Ojcem. Mogłem na co dzień obserwować jego życie, które było życiem surowym. Z zawodu był wojskowym, a kiedy owdowiał, stało się ono jeszcze bardziej życiem ciągłej modlitwy. Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mojego Ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym. Nigdy nie mówiliśmy z sobą o powołaniu kapłańskim, ale ten przykład mojego Ojca był jakimś pierwszym domowym seminarium.

W rekolekcyjnym rachunku sumienia rodziców nie może zabraknąć pytania o wiarę. Jak przeżywam moją osobistą więź z Chrystusem? Czy modlę się codziennie?
Czy uczestniczę systematycznie we Mszy św. niedzielnej? Czy często przystępuję
do spowiedzi i Komunii świętej? Nie może zabraknąć także pytań o wspólne – rodzinne przeżywanie wiary. Czy modlimy się wspólnie jako małżonkowie? Czy modlimy się razem
z dziećmi?

Dzisiaj chcę Wam podziękować za waszą otwartość na dar życia. Za miłość,
która połączyła was kiedyś w sakramencie małżeństwa i za tę miłość, którą obdarzacie wasze dzieci. Wyrażam wdzięczność za wiarę, którą przekazaliście waszym córkom
i synom, za trud kształtowania charakterów i sumień tych młodych ludzi, którzy są przyszłością Kościoła i Narodu Polskiego. Nie ustawajcie w tej trosce o właściwe wychowanie Waszych dzieci!

Boga, naszego najlepszego Ojca proszę, byście mogli cieszyć się owocami Waszego trudu doświadczając wdzięcznej miłości dzieci i widząc ich mądre, wypełnione płynącą
z wiary służbą Bogu i ludziom życie. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.