I Nauka ogólna

Idźcie i głoście

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Witam Was wszystkich, Drogie Siostry, Drodzy Bracia na początku naszej wspólnej drogi rekolekcyjnego skupienia. Niech to będzie czas, kiedy gasną telewizory, milkną radia, kiedy znajdujemy w sobie dość siły, by wstać od ekranu komputera, by ten czas ofiarować Panu, odnowić naszą relację z Nim. Pozwólmy Chrystusowi poprowadzić się ku nawróceniu, pozwólmy Mu na nowo wejść do naszego życia i pozostać z Nami
w naszej codzienności. On może tego dokonać tylko we współpracy z nami.

Myślą przewodnią naszych rekolekcji pragnę uczynić słowa Chrystusa zapisane
w Ewangelii wg. św. Marka : Idźcie i głoście. Są one hasłem obecnego roku duszpasterskiego w Kościele w Polsce. Powróciwszy w roku ubiegłym do korzeni naszej wiary, wspominając chrzest Polski i ten moment, w którym każdy z nas został ochrzczony i włączony do Kościoła, teraz chcemy na nowo uświadomić sobie nasze zobowiązania płynące z wiary i przyjętych sakramentów chrztu i bierzmowania. Wszyscy jesteśmy powołani do świętości, a zarazem do bycia świadkami Chrystusa. Jedno
i drugie powołanie ściśle się ze sobą łączą, przenikają się nawzajem, bowiem Chrystusa głosi się przede wszystkim życiem w przyjaźni z Nim. Świadectwo wypływa zatem
z osobistej świętości, która jest właśnie żywą relacją z Bogiem, zawierzeniem Mu, czerpaniem z Jego świętości.

Ludzie dzisiaj potrzebują takiego świadectwa. Oni chcą zobaczyć Chrystusa. Są jak ci Grecy, którzy kiedyś przyszli do Apostoła Filipa z prośbą: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa. Właśnie Jego ludzie szukają w naszym życiu, w naszych słowach, gestach, w naszych uczynkach wypływających z wiary. Kiedy Filip wraz Andrzejem przyszli do Jezusa,
by mu przekazać prośbę owych Greków, On odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Zbawiciel uczy,
że Jego obrazem są ci wszyscy, którzy rozumieją sens ofiary i służby, których życie jest dawaniem siebie Chrystusowi obecnemu w drugim człowieku. Miłość wypływająca
z wiary jest najpiękniejszym świadectwem, jakie możemy dać Chrystusowi.

Znam pewną siostrę zakonną, Grażynę, należącą do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej, która w swoim życiu doświadczyła,
jak skuteczne jest to świadectwo ofiarnej miłości. Otrzymałem kiedyś od niej książkę jej autorstwa zatytułowaną Tajemnica powołania. Najciekawszą częścią tej publikacji jest świadectwo niełatwej drogi powołania zakonnego Autorki. Jej decyzja pójścia za głosem powołania zakonnego spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem ze strony matki. Manipulowała ona córką na różne sposoby, by ją odwieść od wstąpienia do zakonu. Jednak córka postąpiła zgodnie ze słowami św. Piotra: Trzeba bardziej słuchać Boga
niż ludzi (Dz 5,29) 
i poszła za głosem powołania. To jednak nie zakończyło jej kłopotów. Matka próbowała najróżniejszych sposobów, by wyciągnąć córkę z klasztoru. Była
u Przełożonej prowincjalnej, u Księdza Biskupa, zasypywała władze zakonne listami żądając powrotu córki do domu. Podała nawet córkę i Zgromadzenie do sądu licząc,
że z pomocą komunistycznych władz dopnie swego. Ten trudny okres trwał w życiu siostry Grażyny przez kilka długich lat. A tak pisze ona o przełomie, jaki w końcu dokonał się w postawie jej matki: Otrzymałam wiadomość, że mama ciężko zachorowała
i przebywa w szpitalu na oddziale pulmonologicznym w Brzesku, na którym to pracowały siostry pielęgniarki z mojego Zgromadzenia. Służyły jej jak umiały, a ona się im tylko przyglądała. Po pewnym czasie bardzo się spodobało poświęcenie sióstr i towarzysząca im radość. Pewnego dnia powiedziała do jednej z sióstr – „Ja też mam córkę w zakonie, ale jej nie chciałam puścić i dużo jej krzywdy zrobiłam. Jak was tak obserwuję, to mi się bardzo podoba wasze życie i chciałabym, aby moja Grażyncia była taka jak wy. Co ja mam teraz zrobić, aby naprawić zło, które jej wyrządziłam?” Wówczas ta siostra doradziła jej, aby napisała list i przeprosiła zgromadzenie oraz prosiła córkę
o wybaczenie.

Mama napisała list, który czytałam kilka razy ze łzami w oczach nie mogąc uwierzyć,
że to prawda. Dziękowałam Bogu za cud, który mi uczynił, za dar łaski powołania
i wszelką pomoc w pokonywaniu trudności, jakie nastąpiły podczas życia zakonnego.
Ani Biskup, ani żadna Matka, ani wielu różnych ludzi nie potrafiło zmienić mojej mamy – zmieniła ją łaska Boża i przykład poświęcenia sióstr, które opiekowały się nią w szpitalu.

Taką moc ma świadectwo ofiarnej, bezinteresownej miłości. I do takiej miłości jesteśmy powołani. Rekolekcje są szansą, byśmy zobaczyli, czy w naszym życiu tego świadectwa miłości nie brakuje. A zatem jakie jest moje chrześcijaństwo? Jak w moim życiu naśladuję Chrystusa, który przyszedł […] aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu?

Dawać świadectwo Chrystusowi to także odważnie wyznawać wiarę w Niego,
nie wstydzić się Go, nie spychać Go tylko do tej ciasnej przestrzeni naszego domu
czy świątyni. Nie dać się zastraszyć i zawsze kierować się w naszych wyborach Ewangelią i Dekalogiem. Dzisiaj coraz częściej stajemy wobec konieczności opowiedzenia się za lub przeciw Chrystusowi. To jest dla nas szansa, by naszą odważną wiarą pokazać, że należymy do Chrystusa.

Pomyślmy o tych chrześcijanach, którzy na całym świecie są prześladowani, brutalnie zabijani dlatego, że są uczniami Chrystusa. Pomyślmy o tych, którzy idą na niedzielną Eucharystię nie mając pewności, że z niej powrócą do swych domów. Oni swoim życiem i śmiercią naśladują Chrystusa ukrzyżowanego i zdają się powtarzać za św. Piotrem: Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami.

Zapewne pamiętamy Światowe Dni Młodzieży i świadectwo młodego Syryjczyka Rand’a Mittri z Aleppo. Opowiadał z przejęciem: Każdego dnia żyjemy tak, jakbyśmy byli otoczeni śmiercią. My, podobnie jak wy, zamykamy za sobą drzwi każdego dnia wychodząc
do pracy lub szkoły. Jednak my w tym momencie jesteśmy ogarnięci strachem, że już do naszych rodzin i domów nie wrócimy, ponieważ prawdopodobnie zostaniemy zabici, lub zginą nasze rodziny. Bardzo cierpimy, ponieważ jesteśmy otoczeni śmiercią i zabijaniem
i nie ma żadnej ucieczki, gdyż nikt nam nie pomoże.
Mimo ogromu cierpienia ten młody człowiek i wielu jemu podobnych  wciąż ma żywą wiarę, która pozwala im przetrwać ten koszmar. Jakże poruszające jest wyznanie, którym Rand kończy swą opowieść: Wierzę, że Bóg istnieje pomimo naszego bólu. Wierzę też, że czasami Bóg przez nasze cierpienie uczy nas prawdziwego znaczenia miłości. Moja wiara w Jezusa Chrystusa jest powodem radości i nadziei, których nikt mi nie ukradnie. Na koniec proszę Zmartwychwstałego Pana Jezusa Chrystusa o udzielenie mi i wszystkim osobom mieszkającym w Syrii
i na całym świecie łaski miłosierdzia i radości w sercach tych osób, które są skrzywdzone, zasmucone i porzucone. To jest przesłanie dla każdego chrześcijanina na całym świecie.
Ta wiara prześladowanych chrześcijan wydaje owoce. Ich krew nie jest przelewana daremnie. Słuchałem jakiś czas temu w Radio Maryja audycji z cyklu Rozmowy niedokończone, poświęconej właśnie współczesnym prześladowaniom chrześcijan. Jeden z zaproszonych gości podzielił się bardzo poruszającym spostrzeżeniem. Otóż podczas gdy w Europie wielu młodych ludzi porzuca chrześcijaństwo, wybierając islam w najbardziej radykalnej, fanatycznej formie,
to z kolei tam, gdzie chrześcijanie doświadczają krwawych prześladowań, są setki,
a może nawet tysiące ludzi, którzy proszą o chrzest, bo uwierzyli, że Jezus Chrystus jest ich Panem i Zbawcą. To pokazuje, jak bardzo człowiek współczesny jest spragniony Chrystusa.

Czy my chcemy być Jego obrazem? Ukazywać Go odważnie tym, którzy tego najbardziej potrzebują? To są pytania, które powinniśmy sobie postawić przeżywając te rekolekcje. Pytania do rachunku sumienia. Czy jesteśmy chrześcijanami na 100 procent? Mahatma Gandhi, pierwszy przywódca niepodległych Indii, wyznał kiedyś: Bez wątpienia byłbym chrześcijaninem, gdyby chrześcijanie byli nimi 24 godziny na dobę.

Idźcie i głoście! Niech te słowa wypowiedziane przez samego Chrystusa zawsze brzmią w naszych uszach. Niech rozpalają serce apostolskim zapałem. On chce przez nas wychodzić naprzeciw ludzkim pragnieniom i tęsknotom. On potrzebuje naszej wiary odważnej i ufnej. Potrzebuje naszej wiary pragnącej służyć Mu w bliźnich.

Na zakończenie chcę przypomnieć słowa papieża Franciszka wypowiedziane w czasie nabożeństwa Drogi Krzyżowej na Błoniach 29 lipca 2016: Dziś ludzkość potrzebuje mężczyzn i kobiet, […] takich jak wy, którzy nie chcą przeżywać swojego życia połowicznie, […] gotowych poświęcić swoje życie w bezinteresownej służbie braciom najuboższym i najsłabszym, na wzór Chrystusa, który oddał się całkowicie dla naszego zbawienia. W obliczu zła, cierpienia, grzechu, dla ucznia Jezusa jedyną możliwą odpowiedzią jest dar z siebie, a nawet dar własnego życia, na wzór Chrystusa; to jest postawa służby. Amen.

One comment

  1. Piękne i budujące.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.