Homilia z 2 XI 2016 r.

Umieramy, aby żyć

Drogie Siostry, Drodzy Bracia!

Początek listopada to tradycyjny czas refleksji nad ostatecznym celem życia człowieka. Wczoraj czciliśmy tych, którzy tu na ziemi ukochali ponad wszystko Chrystusa i teraz radują się chwałą świętych w niebie. Nie tylko tych, których znamy z imienia, których obieramy sobie za patronów, ale także tych bezimiennych, których świętość tu na ziemi była cicha, niemal nie zauważona.

Dzisiaj Dzień Zaduszny, pogrążony w cichej zadumie i modlitwie za tych, którzy nas poprzedzili w drodze do wieczności. Ze smutku i tęsknoty za tymi, których już nie ma wśród nas rodzą się pytania stare, jak dzieje ludzkości. Dlaczego przemijamy, jaki jest sens śmierci, jaki ostatecznie jest cel naszego życia?

Pouczeni Bożym Słowem wiemy, że śmierć, cierpienie, przemijanie są skutkiem grzechu pierworodnego. Dzisiaj jednak słyszymy coś więcej. Liturgia rozbrzmiewa radosnym zapewnieniem: Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Wpatrując się w Chrystusa zmartwychwstałego wierzymy, że życie człowieka zmienia się, ale się nie kończy. Z tą wiarą przychodzimy na groby naszych bliskich, by polecać ich Bogu miłosiernemu
w modlitwie. Poetycko tę prawdę wyraziła Joanna Kulmowa w wierszu W zaduszki:

Tu jest pamięć i tutaj świeczka.
Tutaj napis i kwiat pozostanie.
Ale zmarły gdzie indziej mieszka
na wieczne odpoczywanie.

Na cmentarzu
klony na wietrze
drozdy w jaśminach skoczne
a na końcu alei mrocznej
świeci jasna wysoka przestrzeń.

Smutek to jest mrok po zmarłych tu
ale dla nich są wysokie jasne światy.
Zapal świeczkę.
Westchnij.
Pacierz zmów.
Odejdź pełen jasności skrzydlatej.

W tych dniach zatem chcemy wyznawać wiarę w świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie i życie wieczne. Świętych obcowanie to nie tylko wstawiennictwo świętych, to duchowa łączność Kościoła pielgrzymującego tu na ziemi
z Kościołem cierpiących w czyśćcu, za których modlimy się i Kościołem triumfującym
w niebie, ze świętymi, którzy trwając przed Bogiem modlą się za nas.

Cmentarz jest miejscem, w którym te trzy rzeczywistości Kościoła spotykają się.
Wczoraj sprawowaliśmy Mszę świętą na naszym cmentarzu jak na olbrzymim relikwiarzu. Wierzymy przecież, że tu także spoczywają doczesne szczątki tych,
którzy służąc tu na ziemi Chrystusowi swą pełną miłości modlitwą i pracą, spotkali Go
w chwale świętych, w niebie.

Dzisiaj, kiedy przychodzimy na cmentarz, by po raz kolejny stanąć wobec tajemnicy śmierci modląc się za naszych bliskich z wiarą w zmartwychwstanie i życie wieczne, możemy spojrzeć na to miejsce z innej perspektywy. Św. Jan Chryzostom porównuje cmentarz do roli, w którą rolnik wrzuca ziarno siewne. To ziarno musi obumrzeć,
by wydać plon nowego życia. Tak i my możemy mieć nadzieję, że choć nasze ciała powrócą do ziemi, to jednak zmartwychwstaniemy, by w Chrystusie mieć życie
bez końca . Przeto, o człowieku – uczy Chryzostom – oczekuj na koniec wydarzeń.
Jeśli bowiem wieśniak oczekuje całą zimę, nie bacząc na to, co ziarno wycierpi w czasie mrozów, ale na zyski, które go czekają w przyszłości, to tym więcej ty powinieneś oczekiwać wypełnienia wobec Tego, który sprawiedliwie uprawia cały świat i nasze dusze. […] Ku jednemu bowiem celowi zmierza Boski plan jednego i drugiego życia:
ku naszemu zbawieniu i szczęściu.

Musimy zawsze mieć przed sobą ten ostateczny cel ludzkiego życia i śmierci. Dzisiaj modlimy się o zbawienie i szczęście wieczne dla naszych zmarłych. Powinniśmy jednak już dziś zatroszczyć się także o naszą własną wieczność. Jako rolnicy wiecie doskonale, że ziarno przeznaczone na zasiew musi być dobrej jakości, by można było się spodziewać obfitych, dobrych plonów. Tak samo postępuje Boski Siewca. W niedzielę słyszeliśmy piękną modlitwę starotestamentalnego mędrca: Panie, świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co opadła na ziemię. Nad wszystkimi masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Bóg daje nam czas, byśmy się nawrócili i przygotowali do tego ostatecznego zasiewu, jaki dokona się w chwili naszej śmierci.

Trwając zatem w tej listopadowej zadumie nad grobami naszych bliskich zmarłych nie zapominajmy o nas samych. Pomyślmy o naszym zbawieniu. Przeżyjmy dobrze dany nam czas, nawracajmy się, byśmy w godzinie naszej śmierci wydali stokrotny plon życia. Amen.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.