Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Polecany

Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy (2 Kor 5, 6 – 7).

Lubię wędrować. Po lasach, po górach. Pielgrzymować przez wioski i miasta do Matki
na Jasną Górę. Kiedy jestem w drodze, łatwiej mi pamiętać, że życie to także wędrówka. Podpowiada mi to wiara. Ciągle jest we mnie tęsknota za Kimś, kto czeka na mnie
w swym Domu.

Każdy idzie swoją drogą, ale łączy nas wspólny cel. Dlatego nasze drogi spotykają się, możemy przez jakiś czas iść razem, dzieląc trud wędrowania i wzajemnie się ubogacając doświadczeniem wiary.

Witam na mojej stronie. Chciałbym, by stała się ona przystanią, miejscem odpoczynku
i refleksji, zanim pójdziemy dalej.

Zatem zapraszam Cię do zatrzymania się tu, choć przez chwilę. Może w dalszą drogę wyruszymy już razem…

ks. Sławomir

Share Button

Z Liturgii

Z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz (Rdz 2, 17).

Prosty komunikat: grzech – nieposłuszeństwo wobec Stwórcy sprowadza śmierć.

 

Share Button

Z Liturgii

Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi (Mk 7, 6-7).

To dla wszystkich „postępowców”, którzy usiłują w swym życiu łączyć wiarę z ideologią przeciwną Prawu Bożemu. Ale również dla tych, którzy chcą sprowadzić wiarę jedynie do zbioru religijnych tradycji i zwyczajów. Te pokusy grożą nam wszystkim.

A zatem, gdzie jest moje serce?

 

Share Button

Być światłem

Wy jesteście światłem świata.

Wiemy, jak ważne dla naszego życia jest światło. Bez światła słonecznego nie byłoby życia na ziemi. Kilka dni temu, w Święto Ofiarowania Pańskiego, starzec Symeon ukazał nam Chrystusa jako światło na oświecenie pogan. Jak jednak my sami możemy stać się światłem?

Odpowiedzi dostarcza uważna lektura dzisiejszych czytań liturgicznych. Prorok Izajasz poucza nas: Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem.

A zatem możemy jaśnieć światłem dobrych uczynków, które staną się odblaskiem miłosiernej miłości naszego Ojca. Święty Paweł pisze o swojej posłudze: Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. Staniemy się światłością, jeśli zajaśnieje w nas sam Chrystus,
który na Krzyżu najdoskonalej objawił Bożą miłość.

My także jesteśmy powołani, aby jaśniejąc światłem Chrystusa, naśladując Jego miłość do człowieka, ukazywać innym Ojca, prowadzić do Niego.

Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Share Button

Spełnienie

Wszyscy chcemy być szczęśliwi. Szczęście to jeden z najważniejszych tematów, jakimi zajmuje się człowiek od zarania dziejów.

Czym jest szczęście? Różnie na to pytanie odpowiadano. Z pewnością istotną częścią tego pojęcia jest poczucie spełnienia. Mówi się czasem: to jest człowiek spełniony. Można doświadczać spełnienia, w większym czy mniejszym stopniu, już tu na ziemi.

Wiara mówi nam jednak, że ten stan osiągnie swój szczyt w niebie, gdzie spotkamy twarzą w twarz Chrystusa. To On jest prawdziwym źródłem szczęścia.

Jego błogosławieństwa to zapowiedź prawdziwego spełnienia, w którym zniknie wszelki głód i pragnienie.

Osiągniemy je upodabniając się tu na ziemi do Chrystusa ubogiego, współczującego, pokornego, miłosiernego, sprawiedliwego. Znajdziemy spełnienie  w Jego Boskim sercu – czystym i kochającym nas aż po Krzyż. Już teraz z tego Serca możemy czerpać pokój, jakiego nikt inny dać nie może.

Czy chcesz wejść na tę drogę? Czy masz odwagę być błogosławionym – to znaczy szczęśliwym?

Obrazu Chrystusowego pilnujmy, a zajaśnieje jako brylant drogocenny na cały świat… Tak się stanie! (F. Dostojewski, Bracia Karamazow).

 

Share Button

Znacie sprawę Jezusa

Kończąc liturgiczny okres Bożego Narodzenia przeżywamy Święto Chrztu Pańskiego. Co łączy te dwa wydarzenia oddalone od siebie w czasie o 30 lat?

Sobór Watykański II uczy, że Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś
z każdym człowiekiem (KdK 22).
Bóg stał się człowiekiem, jednym z nas. Kolejnym etapem tego zjednoczenia Boga z człowiekiem był moment, w którym Jezus, Wcielony Syn Boży, przyjął chrzest nawrócenia z rąk Jana Chrzciciela. Sam będąc bez grzechu, wziął na siebie nasze grzechy, by na Golgocie stać się Barankiem, który gładzi grzech świata.

Dzisiejszy dzień jest dobrą okazją by wrócić do momentu, w którym przez sakrament chrztu świętego zostaliśmy oczyszczeni ze zmazy grzechu pierworodnego i staliśmy się dziećmi Bożymi. Chrzest trwale łączy nas z Chrystusem, wyciska na duszy Jego niezatarte znamię. Zatem warto dziś postawić sobie pytanie o naszą relację z Nim. Zastanowić się, co robić, by była to żywa więź, przenikająca całe nasze życie.

Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił duchem Świętym i mocą – mówi dziś do nas św. Piotr Apostoł. Czy rzeczywiście znamy Go?

Share Button

Życzenia Świąteczne

Share Button

Męski adwent

Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Pana, ale także czas trudnych decyzji. To my mamy usunąć ze swego życia wszystkie przeszkody, które nie pozwalają Chrystusowi przybyć do naszych serc. To bardzo męski czas.

Przed takimi trudnymi wyborami stanęli bohaterowie dzisiejszej liturgii, Achaz i św. Józef.

Achaz nie poradził sobie z tym wyzwaniem. Nie posłuchał proroka Izajasza, który zachęcał by zwrócić się do Boga z prośbą o pomoc. Odpowiedział pysznie: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Dlatego on nie oglądał spełnienia zapowiedzi Izajasza: Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel.

Świadkiem wypełnienia się tej obietnicy był natomiast św. Józef, człowiek sprawiedliwy
i pokorny. Stając wobec tajemnicy dziewiczego poczęcia Maryi nic nie rozumiał, chciał oddalić potajemnie Maryję nie robiąc jej krzywdy. Kiedy jednak Anioł Pański pouczył go, kim będzie Dziecko Maryi, Józef posłusznie wypełnia Boże polecenie, bierze do siebie Maryję i jej nienarodzonego Syna.

Pokora jest koniecznym warunkiem, by spotkać Jezusa. Tylko ludzie pokorni potrafią Go dostrzec, gdy nadchodzi.

Szczególnie my, mężczyźni, uczmy się od świętego Józefa wiary pokornej i odważnej.

Share Button

Radujcie się! Pan jest blisko!

Adwent liturgiczny jest obrazem naszego życia, które jest zanurzone w historii zbawienia, jest jej częścią. Całe nasze życie jest oczekiwaniem na przyjście Pana, jest nieustannym poszukiwaniem Boga, a jednocześnie jest też wychodzeniem naprzeciw Temu, który nadchodzi i jest już blisko, tuż obok.

Życie ma swoje wzloty i upadki. Jest czas radości i nadziei, w świetle której doświadczamy Chrystusa obecnego w naszym życiu, wysłuchującego naszych modlitw z całą mocą Swej miłości. Ale są też chwile trudne, bolesne, pełne niepokoju i wątpliwości. Niekiedy ten czas ciemności rozszerza się na całe lata. Trudne adwenty naszego życia.

Miał swój czas duchowych rozterek i niepokoju nawet wielki prorok adwentowy Jan Chrzciciel. Ten, który nad Jordanem rozpoznał w Jezusie Mesjasza, wskazał Go ludowi, jako Baranka, który gładzi grzech świata. Teraz, uwięziony przez Heroda za wierność swemu posłannictwu, Jan jest dręczony wątpliwościami: czy On rzeczywiście jest Mesjaszem? Bo mijają dni, tygodnie, miesiące i nic – zbawienie nie nadchodzi. Posyła uczniów, by Go zapytali.

W odpowiedzi Jezus wskazuje na dzieła, których dokonuje. To są znaki, które wskazują, że w Nim wypełniają się proroctwa mesjańskie. To On jest tym, na którego oczekiwały kolejne pokolenia Narodu Wybranego. To znaki budzące nadzieję. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie.

Jan nie zwątpił. Umocniony przez Jezusa, pozostał wierny swemu posłannictwu aż do męczęńskiej śmierci.

Trzecia Niedziela Adwentu, niedziela radości, zwana Gaudete – Radujcie się jest po to,
by ożywić naszą nadzieję. Nawet najciemniejsza noc ma swój kres. Pan jest blisko!

Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: «odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić».

 

Zapraszam również do lektury dzisiejszej homilii. Znajdziecie ją tutaj.

Share Button

Wydajcie godny owoc nawrócenia

Dobrze nam słuchać zapowiedzi proroka Izajasza o Mesjaszu z rodu Dawida, który rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok.
Jakże pobudza wyobraźnię obraz czasów ostatecznych, kiedy:
wilk zamieszka wraz z barankiem,
pantera z koźlęciem razem leżeć będą,
cielę i lew paść się będą społem
i mały chłopiec będzie je poganiał.
[…] Niemowlę igrać będzie na norze kobry,
dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii.
Zła czynić nie będą ani zgubnie działać […].

W tych słowach jest jednak coś, co budzi niepokój. Zapowiedziany Mesjasz dokona bowiem sprawiedliwego sądu nad nami. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika,
tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego.

Nie możemy zatem czekać z założonymi rękami i rozmarzoną głową. To my potrzebujemy nawrócenia, do którego wzywa Jan Chrzciel. Bo nadchodzi Ten,
który ma wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym.

Nawrócenie to trudna sprawa. Wymaga odwagi stawania w prawdzie, twarzą w twarz wobec własnego grzechu i – co najważniejsze – zerwania z nim. To bolesny proces,
ale właśnie gdzieś w środku tego bólu, trudu odwracania się od zła pojawia się On – Książe Pokoju, Zbawiciel. W Nim cierpienie zmienia się w radość nowego życia,
a w sercu pojawia się upragniony pokój.

Nawrócenie trzeba podjąć już dziś. Teraz jest czas zbawienia. Właśnie teraz Pan nadchodzi.

«Głos wołającego na pustyni:
Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego».

Wydajcie więc godny owoc nawrócenia.

 

Share Button

„Inni też tak żyją”

Cytat

Często jest tak, że chrześcijanie mówią, że nie warto wymagać od świata. Dlaczego? Bo musielibyśmy wymagać też od siebie. Nie dotykamy niewygodnych tematów, bo sami też musielibyśmy ich dotknąć – w naszym życiu.
Słowo mówi wyraźnie: grzech = śmierć.
Nie mów, że trzeba kłamać, bo taka jest sytuacja; powiedz, że boisz się prawdy.
Nie mów, że trzeba kraść, bo inaczej nic się nie będzie miało; powiedz, że boisz się braku.
Nie mówi, że trzeba być agresywnym, bo inaczej cię zagryzą; powiedz lepiej, że boisz się odrzucenia.
Czasem w chrześcijaństwie kochamy eufemizmy. Tylko że one są obniżaniem poprzeczki.
Jeśli myślisz, że bez sensu jest wymagać od siebie czegoś więcej niż widać u mocno przeciętnych ludzi – to na co to potrzebne takie chrześcijaństwo??
(znalezione w sieci)

 

Share Button